2010
06.33

Trzasn臋艂am drzwiami i pobieg艂am w stron臋 drzwi wej艣ciowych.Go艣cie zdziwili si臋,偶e tak szybko wybiegam z imprezy,a nawet si臋 nie bawi艂am.Spotka艂膮m spojrzenie Atiny,chcia艂a i艣c za mn膮,ale Gustav j膮 zatrzyma艂.
Recepcjonistki by,艂y widocznie wkurzone g艂o艣nym s艂uchaniem muzyki,a teraz mn膮.
-Ligia..cholera ! -krzykn膮艂 Tom i zbieg艂 za mn膮 ze schod贸w.
Zarzuci艂am na g艂ow臋 kaptur i posz艂am za hotel,w stron臋 ma艂ego parku.Bardzo mocno grzmia艂o,widzia艂am co chwil臋 wi臋ksze pioruny.Usiad艂am na 艂awce naprzeciwko ma艂ego wodospadu.
Tom mnie dogoni艂 i usiad艂 ko艂o mnie.
-Mog艂a艣 mi powiedzie膰 po prostu,偶e mnie nie chcesz.
Spojrza艂 na mnie.Z kosmyk贸w w艂os贸w kapa艂a mi woda.
-To jest dla mnie naprawd臋 trudne..zrozum mnie.
Powiedzia艂am i spojrza艂am na niego.Mia艂 takie..radosne oczy,pe艂ne emergi.Wyjazd bardzo mu pom贸g艂.Mia艂am wielkie wra偶enie,偶e si臋 dobrze bawi.
-Tom..ty co艣 bra艂e艣?- spyta艂am podejrzliwie.
-Niee..-za艣mia艂 si臋 i u艣miechn膮艂 do mnie.
-Wariat..-szepn臋艂am i za艣mia艂am si臋.
-I kto to m贸wi..-poci膮gn膮 mnie za kosmyk w艂os贸w.
-Chyba ca艂膮 noc stracisz n a suszeniu tych brudnych dred贸w..-spojrza艂am na niego
-Pomo偶esz mi.To twoja wina.
Zasmiali艣my si臋 patrz膮c sobie w oczy.
Nagle rozleg艂o si臋 wielkie BUM.Spojrza艂am w okna pokoju gdzie wszyscy si臋 艣wietnie bawili.Tak jak my艣la艂am,nie by艂o szyby.Znowu zagrzmia艂o,a deszcz pada艂 tak mocno,偶e nie widzia艂am twarzy Toma,chociarz siedzia艂 tak bardzo blisko mnie.
-Czuj臋 si臋 jak pod prysznicem..-powiedzia艂am a w tym momencie wielki grzmot uderzy艂 w drzewo obok naszej 艂awki.Krzykn臋艂am,bo drzewo lecia艂o prosto na nas.
Tom chwyci艂 mnie i odci膮gn膮 od 艣mierci.By艂am zbyt bardzo sszokowana,偶eby wogule co艣 zrobi膰..Drzewo p艂on臋艂o,a ja le偶a艂am jakie艣 5cm od niego..
Spojrza艂am na Toma..znowu si臋 艣mia艂.
Uderzy艂am go mocno w rami臋.
-Kur*a,taka chwila a ty si臋 艣miejesz?!
-Dobry jestem
Wybuch艂am 艣miechem,nie mog艂am go kontrolowa膰.Le偶a艂am ca艂a mokra na chodniku,strumyki wody wlewa艂y mi si臋 pod bluzk臋..spodnie..majtki..
Tom przybli偶y艂 swoj膮 twarz do mojej i zaton臋li艣my w poca艂unku.
Tak bardzo si臋 pragn臋li艣my,偶e nie patrzeli艣my na to co dzieje si臋 woku艂 nas,a zrobi艂 si臋 ma艂y t艂umik.Ludzie przerazili si臋 p艂on膮cym drzewem i dw贸jk膮 nastolatk贸w,kt贸rzy wygl膮dali jak nienormalni.
Odepchn臋艂am delikatnie Toma od siebie i wsta艂am.W t艂umie widzia艂am tylko starsze osoby,widocznie wszyscy byli z hotelu.
-Przepraszamy-wyszepta艂am i poci膮gn艂am Toma za sob膮.
Poszli艣my w stron臋 mojego pokoju.Nie mia艂am klucza,wi臋c musia艂am i艣膰 w miejsce imprezy,do Atiny.Tom poszed艂 za mn膮.
Napotkali艣my wiele zdzwiionych u艣miech贸w.W pewnym momencie wzrok Billa napotka艂 m贸j.
U艣miechn膮艂 si臋.
Zrobi艂o mi si臋 tak ciep艂o w 艣rodku..on..chcia艂,偶ebym by艂a szcz臋艣liwa.Nie wa偶ne jakim kosztem..tak bardzo mnie kocha艂..
By艂am mu bardzo wdzi臋czna.
Bez 偶adnego skr臋powania chwyci艂am r臋k臋 Toma.
Zastanawia艂am si臋,jak to mo偶liwe,偶eby w jedn膮 godzin臋 ca艂e twoje 偶ycie odwr贸ci艂o si臋 do g贸ry nogami..?
By艂am najszcz臋艣liwsz膮 dziewczyn膮 pod s艂o艅cem.
Poczu艂am jak delikatnie si臋 przytula od ty艂u do mnie i ca艂uje w szyj臋.
Przesz艂y mnie dreszcze.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
06.56

Poci膮gn臋艂am nosem i by艂am pewna,偶e jest to najlepszy moment.Wyj臋艂am z kieszeni 偶yletk臋.
Nie chcia艂am wi臋cej cierpie膰,a tymbardziej ogl膮da膰 jak wszystko si臋 偶le uk艂ada..Mo偶e pope艂nia艂am b艂膮d,ale by艂am pewna tego co robi臋.
Nachyli艂am j膮 nad nadgarstkiem i kiedy ju偶 mia艂am poci膮gn膮膰..
-Nie r贸b tego
Gwa艂townie odwr贸ci艂am g艂ow臋,zagrzmia艂o.Zacz膮艂 pada膰 deszcz,a wiatr bardzo mocno zawia艂.Wystraszy艂膮m si臋,bo w pokoju by艂o bardzo ciemno i nic nie widzia艂am.
-Bill…?
-Ju偶 mnie nie poznajesz..?-za艣mia艂 si臋 ju偶 rozpoznawany Tom.
-Tom..- 艂zy znowu nape艂ni艂y mi oczy,a cia艂o tak bardzo chcia艂o go przytuli膰.Zrobi艂o mi si臋 gor膮co..
Tom po艂o偶y艂 swoj膮 torb臋 przy szafie i podszed艂 do mnie.Przez chwil臋 przygl膮da艂 mi si臋 i u艣miecha艂 si臋 pod nosem.
-Co..?- spyta艂am troch臋 sp艂oszona.
-Strasznie schud艂a艣..chyba nie s艂u偶y ci bycie gwiazd膮.
Poczu艂am si臋 nieswojo.U艣miechn臋艂am si臋 lekko i nie wiedzia艂am co zrobi膰.
Jednak okaza艂o si臋,偶e nie musz臋 si臋 tym martwi膰.
Tom zbli偶y艂 si臋 do mnie i z艂apa艂 mnie w pasie.Patrzy艂 mi romantycznie w oczy i bawi艂 si臋 moimi w艂osami..
Coraz mocniej grzmia艂o.
-Tom..ja…ty…
-Wiem,偶e tego chcesz.
Powiedzia艂 i delikatnie zbli偶y艂 swoje usta do moich.
Nie wytrzyma艂am.Wyrwa艂am si臋 i..uciek艂am z pokoju.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
06.38

Tytu艂 ma Ci臋 gdzie艣 palancie.
Le偶a艂am w tym cholernym 艂贸偶ku z pi臋膰 godzin. A raczej obudzi艂am si臋 pie膰 godzin po tym wszystkim. Nie pami臋ta艂am co si臋 sta艂o. Nie wiedzia艂am co z MOIM dzieckiem. Czu艂am si臋 jak prze偶uty i wypluty kape膰. Co mog艂am zrobi膰? Tylko czeka膰. Czeka膰 na jedn膮 wiadomo艣膰. Nagle us艂ysza艂am bieg. Kto艣 zbli偶a艂 si臋 do sali w kt贸rej le偶a艂am.
W drzwiach stan膮艂 Billie. Spojrza艂 na mnie swoimi oczami. Nie mog艂am na niego patrze膰. Odwr贸ci艂am wzrok, i pop艂aka艂am si臋. Spojrza艂am w okno. Widzia艂am szcz臋艣liwych ludzi, zakochane pary id膮ce za r臋k臋. Czu艂am 偶e to wszystko mo偶e si臋 tak szybko sko艅czy膰. Kocha艂am Billie’go i reszt臋… Nie chcia艂am 偶eby to by艂 koniec. Koniec tego marzenia, kt贸re zosta艂o przeze mnie wysnute. Wysnute. I to wszystko o dupe rozbi膰.
Billie usiad艂 obok mnie. 艢mieszne przechyli艂 si臋 偶eby na mnie popatrze膰. Przez chwil臋 si臋 u艣miechn臋艂am. Trwa艂o to jednak dwie sekundy. Ba艂am si臋 tego co mo偶e mi powiedzie膰. Co mia艂 i musia艂 powiedzie膰.
- Jak jej damy na imi臋?- podnios艂am si臋 z tak膮 szybko艣ci膮, jakby co艣 mnie oparzy艂o. Spojrza艂am na niego i otworzy艂am usta ze zdziwienia. Jak to 鈥瀓ej鈥? Przecie偶 to dziecko鈥
- Jak to鈥 przecie偶 ona, ona鈥- u艣cisn臋艂am Billie鈥檊o z ca艂ych si艂. Nie chcia艂am wyrwa膰 si臋 z jego u艣cisku. Czu艂am si臋 jakbym wygra艂a na loterii. Nie przepraszam. Tego nie mo偶na por贸wna膰 z loteri膮.

Eka w dalszym ci膮gu, siedzia艂a w poczekalni. Billie nie zjawi艂 si臋 do tej pory, co przyprawia艂o j膮 o strach. Ka艣ka wypi艂a ju偶 chyba z 5 litr贸w wody, Mike zrobi艂 ju偶 dziur臋 w pod艂odze od 艂a偶enia po korytarzu, Frank trzyma艂 twarz w d艂oniach. Teraz wszystko mo偶e si臋 zawali膰. Pocz膮wszy od zwi膮zku Billie鈥檊o i Olki, przechodz膮c do muzyki. Najgorsze by艂o to, 偶e Olka tak czeka艂a na to dziecko. Teraz kiedy ju偶 nikt nie mia艂 nadzieji, nie my艣lano o tym dziecku jak o 偶ywym cz艂owieku. My艣la艂a si臋 o tym 偶e to dziecko nie 偶yje. W ka偶dym razie, nie my艣la艂o si臋 o 偶yciu z nim. My艣la艂o si臋 o jego utracie.
Eka ujrza艂a Billie鈥檊o id膮cego korytarzem. Nie wygl膮da艂 na szcz臋艣liwego. Bez s艂owa usiad艂 obok Frank鈥檃, i patrzy艂 bez s艂owa w jaki艣 daleki punkt. Nikt nie wiedzia艂 na co. Mo偶e na przysz艂o艣膰, mo偶e na to co musi si臋 wydarzy膰. To co Go na pewno nie ominie. Ka艣ka podesz艂a do niego, i spojrza艂a mu w oczy, po czym zapyta艂a:
- Co jest鈥?- zapyta艂a najdelikatniej jak mog艂a. Widzia艂a 偶e na twarzy Billie鈥檊o maluje si臋 przebieg艂y u艣miech. Spojrza艂 na ni膮.- No m贸w g艂upku, m贸w!!- krzykn臋艂a lekko podenerwowana Ka艣ka.
- Mam c贸rk臋鈥- powiedzia艂 nieprzytomnie. Wszyscy otwarli usta ze zdziwienia. Frank patrzy艂 na niego tym swoim spojrzeniem, kt贸re odzyska艂o sw贸j dawny blask. Eka usiad艂a ze zdziwienia Frank鈥檕wi na kolanach. Ka艣ka razem z Mike鈥檌em oparli si臋 o 艣cian臋. Wyda艂o im si臋 to tak nieprawdopodobne jak 艣nieg w czerwcu. Nie wierzyli, 偶e tak 艂atwo zw膮tpili.
- Aaaa鈥 Alex? Co z ni膮鈥? Przecie偶, ona鈥- spyta艂 Frank.
- 呕yje. A raczej budzi si臋 do 偶ycia.- odpowiedzia艂 Billie. Nie by艂 w stanie o tym m贸wi膰. Rado艣膰 kt贸ra Go ogarn臋艂a (mo偶e nie by艂o tego wida膰, ale w 艣rodku naprawd臋 si臋 cieszy艂.) by艂a nie do opanowania. Czu艂 si臋 tak jakby mia艂 lata膰.

Zacz臋艂am si臋 pakowa膰. Le偶a艂am w tym cholernym szpitalu jakie艣 dwa dni, a nadal nie widzia艂am mojej c贸rki. Mia艂am tego do艣膰. Mia艂am gdzie艣 s艂owa lekarzy, m贸wi膮cych o ryzyku i innych pierdo艂ach. Czu艂am, 偶e je艣li b臋d臋 tu cho膰by godzin臋 d艂u偶ej, wybuchn臋. Musia艂am to ma艂e co艣, co by艂o cz臋艣ci膮 mnie zobaczy膰. Nie my艣l膮c d艂ugo, z torb膮 pod pach膮 wybieg艂am na korytarz. W tej chwili nie by艂o nikogo. Ani Eki, ani Billie’go. Zdziwi艂o mnie to. Spojrza艂am na zegarek. No tak. Trzecia nad ranem, a ja chce ucieka膰. Postanowi艂am odnale艣膰 dzieciaka. Musz臋!
Pobieg艂am wzd艂u偶 korytarza. Wsz臋dzie le偶eli pacjenci, a sali noworodk贸w ani 艣ladu. Bieg艂am wi臋c, nawet si臋 nie zatrzymuj膮c. Wko艅cu uj偶a艂am ma艂膮 salk臋. By艂o w niej pe艂no inkubator贸w. Wesz艂am do niej. By艂o tu cicho jak w grobowcu. Jedynym odg艂osem by艂y tu dzwi臋ki wydawane przez aparatury, podtrzymuj膮ce malutkie dzieci przy 偶yciu. D艂ugo nie mog艂am znale艣膰 mojej c贸rki. Powoli zaczyna艂am panikowa膰, co w moim przypadku oznacza艂o totaln膮 pora偶k臋. W ko艅cu dotar艂am do ko艅ca tej sali. Nie mog艂am nigdzie dostrzec dziecka. Wko艅cu zobaczy艂am ostatni inkubator. Pochyli艂am si臋 i dotkn臋艂am go d艂oni膮. Nigdy nie czu艂am czego艣 takiego. Zobaczy艂am moj膮 c贸rk臋. Otworzy艂a oczy. By艂y niesamowicie zielone. Nie wierzy艂am, 偶e w 偶yciu zobacze co艣 tak pi臋knego.
Nie wiem jak d艂ugo wpatrywa艂am si臋 w moj膮 c贸rk臋. Wko艅cu przytaszczy艂am sobie jakie艣 krzes艂o, bo moje nogi powoli odmawia艂y mi pos艂usze艅stwa. Musia艂am zasn膮膰, bo kiedy otworzy艂am oczy ju偶 艣wita艂o. Chcia艂am zosta膰 przy niej jeszcze d艂u偶ej, ale gdyby personel mnie tu zobaczy艂, mia艂abym przechlapane. Zmy艂am si臋 stamt膮d do mojej sali. Usiad艂am na 艂贸偶ku i wpatrywa艂am si臋 w pod艂og臋. Zastanawia艂am si臋 co tutaj jeszcze robi臋. Posz艂am do recepcji. Kaza艂am si臋 wypisa膰. Powiedzia艂am 偶e tutaj wr贸c臋. Musia艂am. Inaczej nie da艂abym rady.

Powoli zmierza艂am rynkiem do mieszkania. Nie wiedzia艂am kogo tam zastan臋. Zreszt膮 wszystko mi zwisa艂o. My艣la艂am o tym co si臋 wydarzy艂o. O tym co zobaczy艂am. O mojej ma艂ej c贸rce, le偶膮cej teraz samej gdzie艣 tam daleko. Nie wiedzia艂am co czu膰. Cieszy膰 si臋 偶e moja c贸rka 偶yje, czy p艂aka膰 poniewa偶 ona mo偶e umrze膰. Wcze艣niak Jezus Maria. Ca艂y miesi膮c. A mia艂o by膰 tak pi臋knie. Mia艂o.
W艂a艣nie szuka艂am kluczy aby otworzy膰 mieszkanie, kiedy same sie otworzy艂y. Billie sta艂 teraz przedemn膮, roczochran, w wymi臋tych ciuchach. Musia艂 spa膰. Nie przywita艂 si臋 poprostu przytuli艂 si臋 do mnie i poca艂owa艂. Dawno nie czu艂am takiego poca艂unku. Przyprawi艂 mnie o dreszcze. Sta艂am tak w drzwiach, w jego obj臋ciach. Wko艅cu zjawi艂a si臋 reszta. Na pocz膮tku zobaczy艂am Frank’a. Po nim pojawi艂a si臋 reszta. Frank poca艂owa艂 mnie czule w czo艂o, po czym przytuli艂 mnie do siebie. Mike przytuli艂 mnie i poca艂owa艂 w policzek. Kiedy Ka艣ka i Eka mnie zobaczy艂y, my艣la艂am 偶e umr膮. Rzuci艂y si臋 na mnie jak wariatki, ani troch臋 mnie nie oszcz臋dzaj膮c. Po przywitaniu, przesz艂am do salonu. By艂am o wszystko wypytywana. Wko艅cu zm臋czona pytaniami zasn臋艂am.
Czu艂am jak Billie delikatnie k艂adzie si臋 obok mnie. Przytuli艂am si臋 do niego.
Zasn臋艂am.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
06.12

Dupa!Chcia艂o by si臋 tytu艂a?To komenty ino dawa膰!
Streszczam miesi膮c.
Wszystko zacz臋艂o si臋 uk艂ada膰.Ma艂a mieszka ju偶 w naszym mieszkanku!Nie ma mowy 偶eby co艣 jej by艂o.Wszystko posz艂o dobrze i mimo jej wczesnego urodzenia jest zdrow膮 i 艣liiiczn膮, ma艂膮 dziewczynk膮;)!Nieprzespane noce Oli i Billie’go(Billie mieszka z nami)o kt贸rych wiem bo mam pok贸j obok ich pokoju nie wprawia艂y nikogo w z艂y nastr贸j.Wrecz przeciwnie.Ola dopiero wtedy czu艂a si臋 prawdziw膮 mam膮;).M贸j i Franka 艣lub…Zbli偶a艂 si臋 coraz pr臋dzej.Pozostawa艂o jedno pytanie;gdzie si臋 odb臋dzie?Tu czy w Ameryce?Powiem szczerze 偶e nigdy nie cieszy艂am si臋 i偶 zosta艂am urodzona w Polsce…Nigdy te偶 nie by艂 to dla mnie pow贸d do dumy ale r贸wnie偶 nigdy si臋 tego nie wstydzi艂am.Wko艅cu ja i Frank adecydowali艣my 偶e slub odb臋dzie si臋 w Pary偶u.Rodzice si臋 zgodzili;) a ja kocham to miasto.
Gdy ja siedzia艂am z Frankiem i Mike’iem(Kika by艂a u rodzic贸w)w parku Ola i Billie rozmawiali w mieszkaniu:
-Ola wiem, 偶e Eka jest dla ciebie jak siostre ale tak nie mo偶e by膰 d艂u偶ej!Frank siedzi w hotelu, ona gniecie si臋 tu z nami.A przecie偶 ka偶dy wie 偶e ma艂a w przysz艂o艣ci b臋dzie jej utrudnia艂膮 nauke!Tobie zreszta te偶 ale…-mowi艂 Billie.
-Rozumiem o co chodzi.My艣le tak samo ale co mo偶emy zrobi膰?-pyta艂a Ola.
-To proste!Przeprowad藕my si臋 na sta艂e do Ameryki!Eka nie b臋dzie mia艂a nic przeciwko bo nie uwielbia Polski,Ka艣ka si臋 podporz膮dkuje jak zwykle a Mike i Frank b臋d膮 w niebowzi臋ci!Ale ty musisz jeszcze wyrazi膰 opinie…
-Sory ale…No…JASNE 呕臉 CHC臉!-po tym okrzyku Olki i ca艂ym mieszkaniu by艂o s艂ycha膰 tylko placz ma艂ej:/.
-Po 艣lubie Franka i Eki przeprowadzimy si臋.
Tak Billie zako艅czy艂 powa偶n膮 rozmowe.

Przygotowania do 艣lubu ruszy艂y pe艂n膮 par膮.Jeszcze tylko 2,5 tygodnia!

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
06.24

Nie ma tytu艂a :D
2 tygodnie p贸藕niej:
-Ok.Wszystko mamy.Zaproszenia wys艂ane?-zapyta艂am Franka pewnego popo艂udnia.
-Tak.Hmmm.A noc po艣lubna?To,偶e lecimy na Hawaje to wiem ale mamy rezerwacje na jaki艣 pok贸j?-zapyta艂.
-Zamknij sie:P!Ty tylko o jednym.O BO呕E!!!Suknia!!!
-O o?.Yyy…Wiesz co?Przypomnia艂em sobie 偶e Billie prosi艂 bym kupi艂 mu lody…Tak lody!Czekoladowe!Lece.Pa:*
-Co?!Cholera…Olka.Gdzie jest Olka?!Zadzwonie do niej!-chwyci艂am za telefon i wykr臋ci艂am do Olki.
-Kobieto!-zawo艂a艂am
-Co sie sta艂o:)?Czy偶by stres zwi膮zany ze 艣lubem? Spokojnie! Wszystko jest gotowe;).
-Olka!!!Suknia!
-O ku*wa! Za 20 minut jestem w mieszkaniu i idziemy si臋 za czym艣 rozgl膮dn膮膮.O!Na Florja艅skiej jest przecie偶 sklep z sukniami 艣lubnymi i wieczorowymi.Inne badziewia (czyt.garnitur dla Franka;P)te偶 tam s膮.P贸jdziemy tam;).Przy okazji kupie sobie sukienke na tw贸j 艣lub.
-Ok.Tylko b艂agam ci艣!SZYBKO!-zako艅czy艂am rozmowe.
Po 20 minutach Olka by艂a ju偶 w mieszkaniu.Zebra艂y艣my si臋 do wyj艣cia w 15 minut.
Jeste艣my.Jest sklep i s膮 boskie suknie.
-Eka…Zobacz do ty艂u.Zaczyna si臋:/.8 os贸b do nas leci.
-Shit…Szybko! W艂azimy do przymierzalni:P.
Siedzia艂y艣my tam 10 minut.Ludzie chcieli dowiedzie膰 si臋 kt贸ra z nas wychodzi za m膮偶 ale ja nie potrzebuje medi贸w na 艣lubie:/. Po 2 godzinach mierzenia wysz艂am z przymierzalni w jedwabistej suknie z g艂臋bokim dekoldem do szpica.Si臋ga艂 mi niemal 偶e do p臋pka.Nie da si臋 jej opisa膰 bo by艂a boska:P.Ola tym razem zainwestowa艂a w ogniscie czerwon艣 suknie bez 偶adnych rami膮czek ani innych dupereli.Poprostu gorset pob艂yskiwa艂 brokatem a d贸艂 by艂 ca艂y z jedwabiu.Te偶 boska:P:P.Frank kupi sobie marynare z Billie’m.Zakupy z tym bezgu艣ciem s膮 nie na moje nerwy:D.

2 dni p贸藕niej wszystko by艂o ju偶 gotowe. Bez wyj膮tk贸w.Teraz pozosta艂o tylko czeka膰;).

Komentarze s膮 wy艂膮czone