Ja poprostu moe mog臋 偶y膰 bez pisania opowiada艅. Dlatego nadchodzi nowe, troch臋 inne opowiadanie. Zwi膮zane z GD, jednak o zupe艂nie innym w膮tku.
Enid powoli sz艂a zakorkowan膮 ulic膮 Nowego Jorku. Mia艂a platynowe w艂osy, 艣ci臋te asymetrycznie, co powodowa艂o, 偶e zawsze by艂y rozczochrane. D艂uga grzywka lekko przys艂ania艂a granatowe oczy wymalowane na czarno. Du偶e usta l艣ni艂y krwist膮 czerwieni膮.
By艂a ubrana w kr贸tk膮, czarn膮 poszarpan膮 sp贸dniczk臋, czerwon膮 bluzk臋 z napisem “Do or Die”, na nogach mia艂a glany i czerwone kabaretki.
Faceci ogl膮dali si臋 za ni膮, ukradkiem spogl膮daj膮c na faluj膮ce biodra. Enid mia艂a 19 lat, wszyscy jednak brali j膮 za 16 latk臋. Wychowywa艂a si臋 w domu dziecka, obecnie pracowa艂a jako tania dziwka. Dla niej sex dawno przesta艂 by膰 czym艣 magicznym czy niepowtarzalnym. Teraz by艂a to tylko g贸wniana szara rzeczywisto艣膰, spowita w czarn膮 mg艂臋 smogu.
Przystan臋艂膮 przed wilk膮 szklan膮 wystaw膮. Za ni膮 znajdowa艂a si臋 d艂uga, pi臋kna, czarna sukienka. D艂ugo na ni膮 spogl膮da艂a. Potem spojrza艂a na swoje odbicie w szklanej szybie. Wyobrazi艂a sobie siebie, w tej d艂ugiej sukience. Potem zobaczy艂a siebie prawdziw膮. Oplu艂a szyb臋.
Jaki艣 ch艂opak zacz膮艂 z ni膮 rozmawia膰. Nie mia艂a ochoty z nim gada膰. Kiedy powiedzia艂a mu do s艂uchu, ten uderzy艂 j膮 z pi臋艣ci w twarz. Upad艂a na zimny chodnik. Nikt oczywi艣cie na to nie zwa偶a艂, nie pierwszy, nie ostatni raz. Zacz膮艂 j膮 kopa膰.
***
Billie Joe i ca艂a ekipa Green Day, jachali teraz wielkim autobusem na koncert. Rozgl膮da艂 si臋 po ulicach Nowego Jorku. Ile wspomnie艅 偶yje tu do dzi艣. Pierwsze koncerty, spotkania z pierwszymi fanami. Koncerty lepsze i gorsze. Teraz jednak jego uwag臋 przyku艂o co艣 innego. Jaki艣 kole艣 kopa艂 w jednej z ciemniejszych ulic m艂od膮, mo偶e 16-letni膮 dziewczyn臋. Nie my艣l膮c d艂ugo, poprosi艂 o zatrzymanie autobusu, mimo wielkiego niezadowoleniu kierowcy. Wypad艂 na ulic臋 i podbieg艂 do ch艂opaka. Odci膮gn膮艂 go od dziewczyny, a j膮 sam膮 podni贸s艂 z zakurzonej ziemi. Spojrza艂a na niego gniewnym wzrokiem.
- Poradzi艂abym sobie sama!- krzykn臋艂a, po czym waln臋艂a Go z li艣cia w twarz. Odwr贸ci艂a si臋 i pobieg艂a w stron臋 wielkiego skrzy偶owania.
P.S: Kr贸tko, ale tre艣ciwie.
Comments are closed.