Dzisiaj notka będzie trochę krótsza niż zazwyczaj. Siedzę właśnie u Eki i szajba nam odwala. Siedzi Jerzy na wierzy i nie wierzy, że w tej wierzy jest sto jeży i pięćdziesiąt jeżozwierzy.

***

Nie chce mi siÄ™ opisywać Å›lubu. NaprawdÄ™ nie chcÄ™. To nie na moje nerwy. Do ostatniej chwili byÅ‚am pewna że uciekanie z przed oÅ‚tarza. Na szczęście skoÅ„czyÅ‚o siÄ™ tylko na gÅ‚upich nerwach. Eka byÅ‚a zestresowana. Baaardzo. Frank wcale, już dwa razy stawaÅ‚ przy oÅ‚tarzu. Czas Å›lubu minÄ…Å‚ szybko. Dla mnie i tak byÅ‚a za dÅ‚ugo. ByÅ‚o mi poprostu przykro. Å»e Billie… on chyba nie chce ze mnÄ… być. Tylko co z Aileen? Nie mogÅ‚am sobie wyobrazić, co by siÄ™ staÅ‚o, gdyby nagle Billie zostawiÅ‚ mnie z dzieckiem. Nie zostawiÅ‚.
Powoli wracaliÅ›my z pod kaplicy. CieszyÅ‚am siÄ™ ale… czuÅ‚am siÄ™ dziwnie. Nie mogÅ‚am patrzeć na szczęście innych. Nie czuÅ‚am tego dopiero od dzisiaj. Nie. Może kiedy Eka zarÄ™czyÅ‚a siÄ™ z Frank’iem…? Wtedy pierwszy raz pojawiÅ‚o siÄ™ uczucie. Możliwe że byÅ‚a to zazdrość. Ja jednak baÅ‚am siÄ™ tego tak nazywać. Nie mogÅ‚am o tym myÅ›leć, to sÅ‚owo nie przechodziÅ‚o mi przez gardÅ‚o. Dziwne jest, jak takie proste sÅ‚owa sÄ… dla ludzi trudne. Czasami tak bywa. Rzygać mi siÄ™ chciaÅ‚o.
Powoli wracaliśmy do hotelu. Oczywiście pod hotelem przyłapało nas tuzin reporterów. Wszystkich nas to wkurzyło. Chcieliśmy mieć spokój. No i co? Pospolicie zwane gówno.
Musiałam porozmawiać z Eką.
- No to masz to za sobÄ…. A ja…- powiedziaÅ‚am.
- A ty co? Myślałam że ucieknę z przed ołtarza.- poprawiło mi to humor, niestety na krótko.
- Dobra, dobra wy tu sobie gadacie, a ja przechodzÄ™ z EkÄ… do ustalonej części- wtrÄ…ciÅ‚ siÄ™ Frank. PociÄ…gnÄ…Å‚ za sobÄ… EkÄ™, po czym znikneli w oddzielnym pokoju. Skoro znowu nie miaÅ‚am z kim rozmawiać, udaÅ‚am siÄ™ do salonu żeby porozmawiać z Billie’m. SiedziaÅ‚ na kanapie i wpatrywaÅ‚ siÄ™ w okno. UsiadÅ‚am obok niego na kanapie, i oparÅ‚am gÅ‚owÄ™ o jego ramie. SpojrzaÅ‚ na mnie i pocaÅ‚owaÅ‚ mnie. ChwilÄ™ potem objęłam Go wokół szyi. Delikatnie przechyliÅ‚ mnie, i poÅ‚ożyÅ‚ siÄ™ na mnie. Objęłam Go. CzuÅ‚am siÄ™ niesamowicie bezpieczna. ZaczÄ…Å‚ caÅ‚ować mnie po szyi i twarzy ( od razu mówiÄ™ nie brać sobie tego do serca. To tylko fantazja osobista, żaden real!). TrwaÅ‚oby to pewnie dÅ‚użej gdyby nie coÅ› dziwnego. ZobaczyÅ‚am EkÄ™ w rozpuszczonych wÅ‚osach, wybiegajÄ…cÄ… z pokoju w którym zaszyÅ‚a siÄ™ z Frank’iem. SpojrzaÅ‚am na niÄ… jak na wariatkÄ™. Nie, to nie byÅ‚o normalne.
- Ja stąd wypierdalam!- krzyknęła. Nie zrozumiałam o co chodzi.- Olka, ja się Go boję! Schowaj mnie, obojętnie gdzie, ale schowaj!
- Co to za teatr odwalasz? Wracaj do swojego nowego męża.- zaśmiałam się. W chwilę potem z pokoju wyłonił się Frank.
- Mmmm Eka wracaj…- spojrzał na nią z diabelskim uśmieszkiem. Eka schowała się za mnie.
- Coś ty jej zrobił?- spytał Billie ze śmiechem. Naprawdę, ale cała ta sytuacja była naprawdę zjebana :D .
- Rozpuściłem jej włosy.
- To musiał być cios poniżej pasa.- odpowiedział Billie, po czym wybuchnął śmiechem. Odsunęłam się, tak że teraz Eka była bez ochrony. Frank podszedł do niej i objął ją w pasie i pociągnął ją w kierunku sypialni.
- Do roboty!- powiedział.
- Olka błagam zrób coś!- krzyknęła Eka.
- Dobrej nooocy!- powiedziałam ironicznie. W chwilę potem znikli w swojej sypialni. Pośpiesznie ja i Billie podbiegliśmy pod ich drzwi. Przyłożyliśmy uszy do drzwi. Słychać było śmiech. W chwilę potem, nagle zapadła kompletna cisza. Na początku myślałam że coś się stało. Ale nie… domyślcie się co się tam musiało dziać.