Pociągnęłam nosem i byłam pewna,że jest to najlepszy moment.Wyjęłam z kieszeni żyletkę.
Nie chciałam więcej cierpieć,a tymbardziej oglądać jak wszystko się żle układa..Może popełniałam błąd,ale byłam pewna tego co robię.
Nachyliłam ją nad nadgarstkiem i kiedy już miałam pociągnąć..
-Nie rób tego
Gwałtownie odwróciłam głowę,zagrzmiało.Zaczął padać deszcz,a wiatr bardzo mocno zawiał.Wystraszyłąm się,bo w pokoju było bardzo ciemno i nic nie widziałam.
-Bill…?
-Już mnie nie poznajesz..?-zaśmiał się już rozpoznawany Tom.
-Tom..- łzy znowu napełniły mi oczy,a ciało tak bardzo chciało go przytulić.Zrobiło mi się gorąco..
Tom położył swoją torbę przy szafie i podszedł do mnie.Przez chwilę przyglądał mi się i uśmiechał się pod nosem.
-Co..?- spytałam trochę spłoszona.
-Strasznie schudłaś..chyba nie służy ci bycie gwiazdą.
Poczułam się nieswojo.Uśmiechnęłam się lekko i nie wiedziałam co zrobić.
Jednak okazało się,że nie muszę się tym martwić.
Tom zbliżył się do mnie i złapał mnie w pasie.Patrzył mi romantycznie w oczy i bawił się moimi włosami..
Coraz mocniej grzmiało.
-Tom..ja…ty…
-Wiem,że tego chcesz.
Powiedział i delikatnie zbliżył swoje usta do moich.
Nie wytrzymałam.Wyrwałam się i..uciekłam z pokoju.