2010
05.47

Ten dzie艅.
Wko艅cu nadszed艂 ten dzie艅. Byli艣my ju偶 w Pary偶u (nie podoba艂 mi si臋 ten pomys艂, ale takie mieszczuchy jak Eka i Frank to…), oko艂o dw贸ch dni. Eka obudzi艂a si臋 oko艂o 5:00 nad ranem, przy okazji budz膮c mnie. Kiedy zobaczy艂am j膮 nad sob膮, rozczochran膮, w pi偶amie my艣la艂am 偶e j膮 trzasn臋. By艂am cholernie w艣ciek艂a. Nie da艂am si臋 jednak wyci膮gn膮膰 z 艂贸偶ka. Eka lata艂a po mieszkaniu jak pojebana, przy okazji gadaj膮c do siebie. Nie ws艂uchiwa艂am si臋 w ten be艂kot. Chcia艂am spa膰! Mia艂y艣my za sob膮 ma艂膮 zmian臋 czasow膮, a ona kurwa nic. Jaki艣 RoboCop czy co…
Wko艅cu jednak zdenerwowana na maxa zwlek艂am si臋 z 艂贸偶ka. W dodatku bardzo ciep艂ego, milutkiego 艂贸偶ka. Niestety, s艂u偶a nie dr贸偶ba. Powlek艂am si臋 do kuchni. Zobaczy艂am Ek臋 przy stole, pij膮c膮 chyba 5 kubek kawy. Przy okazji obgryza艂a paznokcie. Nie pi臋knie. A ja siedzia艂am 3 godziny nad tymi paznokciami. Podesz艂am do niej i wyrwa艂am jej d艂o艅 z ust. Spojrza艂a na mnie z takim oburzeniem, co najmniej jakbym j膮 uderzy艂a.
- Dziecko, 艣niadanie. 艢nia- da- nie.- przesylabowa艂am. Ona jednak chyba nie zrozumia艂a z tego zbyt du偶o. Spojrza艂a na mnie, i podnios艂a jedn膮 brew.
- Prosz臋 Ci臋… nawet mnie nie denerwuj. Prosz臋. Czy ty widzisz w jakim jestem stanie?- spyta艂a po czym wskaza艂a palcem na swoj膮 twarz.
- Tak, tak. Siadaj co艣 wykombinujemy.- potem wszystko potoczy艂o si臋 jak z p艂atka. Zrobi艂am Ece jakiego艣 pseudo-punk’owego koka, i wymalowa艂am j膮 nale偶ycie. Na powieki po艂o偶y艂am srebrny cie艅, a na rz臋sy chyba 4 kg tuszu. Ba艂am si臋 偶e po pomalowaniu nie b臋dzie mog艂a podnie艣膰 powiek. A jednak si臋 uda艂o. Mia艂a dopasowany makija偶 akurat do kolorystyki sukienki (nie, sukni nie powiem. 殴le mi si臋 to kojarzy.).
Potem zabra艂y艣my si臋 za sukienk臋. Chcia艂am pom贸c jej ubra膰. Nie pozwoli艂a, si艂膮 wyrzuci艂a mnie z pokoju. Potem us艂ysza艂am darcie “Olka pom贸偶 mi!”. Hmm… zaczyna艂o si臋 robi膰 coraz ciekawiej.
- Olka! Olka! Nie mieszcze si臋!- krzycza艂a.
- Trzeba by艂o nie 偶re膰 tyle czekolady i M&M’s贸w.- podesz艂am do tego ca艂kiem spokojnie. Okaza艂o si臋, 偶e Eka nie 艣ci膮gn臋艂a wieszaka. Wybuchn臋艂am 艣miechem, po chwili Eka si臋 przy艂膮czy艂a. Le偶a艂y艣my teraz na ziemi i zlewa艂y艣my. Najwyra藕niej nasze piski zwabi艂y do pokoju ch艂opak贸w. Weszli dok艂adnie wtedy gdy ja i Eka le偶a艂y艣my na pod艂odze.
- Yyyy… no tak.- powiedzia艂 Frank. Kiedy spostrzeg艂am 偶e stoj膮 w drzwiach, rzuci艂am si臋 na Frank’a i zas艂oni艂am mu oczy. Eka schowa艂a si臋 w tym czasie do szafy.
- Czy mog艂aby艣 ods艂oni膰 moje pi臋kne ocz臋ta.- w tej chwili poci膮gn臋艂am ch艂opak贸w do przedpokoju.
- Ej dlaczego zas艂oni艂a艣 te jego pi臋kne ocz臋ta?- spyta艂 z ironi膮 Billie. Frank zrobi艂 obra偶on膮 min臋, i odwr贸ci艂 si臋 do Billie’go plecami.
- Taki stary. polski zwyczaj. Pan m艂ody ( po wypowiedzeniu tego s艂owa parskn臋艂am 艣miechem), nie mo偶e widzie膰 panny m艂odej a sukni przed 艣lubem. To przynosi pecha.
- Mmm… A gdzie podzia艂y艣cie Kate (m贸wili do niej Kate, bo dla nich imi臋 ” Ka艣ka” by艂o czym艣 nie wyobra偶alnie trudnym)? – spyta艂 Billie. By艂am troch臋 zdziwiona.
- Noo… my艣la艂am 偶e jest z wami. Ona przecie偶 wysz艂a wieczorem Z Mike’iem b…- nie zd膮偶y艂am doko艅czy膰. Frank i Billie spojrzeli na siebie przebieg艂ym wzrokiem. No tak. 艁atwo si臋 by艂o domy艣li膰 gdzie byli i co robili.

Reszt臋 dnia sp臋dzi艂am na przygotowaniu Eki. Wko艅cu przysz艂a wielce nieobecna Kajka. Przysz艂a w stanie wielkiego upojenia. By艂a rozczochrana, w rozpi臋tym swetrze i rozmazanej szmince. Spojrza艂am na Ek臋 i pu艣ci艂am jej oczko. Chyba 艂atwo si臋 domy艣li膰 co si臋 dzia艂o poprzedniej nocy co ;) ?
Eka wko艅cu by艂a gotowa. We w艂osach mia艂a kr贸tki welon, dekolt sukienki po艂yskiwa艂 kryszta艂kami. W d艂oniach mia艂a bia艂o-czerwony (jakie z nas partiotki hmm…) bukiet. Wygl膮da艂a strasznie powa偶nie. No, nie licz膮c tego rozwalaj膮cego u艣mieszku. Szybko jednak znik艂 z jej twarzy. Potem pojawi艂o si臋 zmartwienie, lub zdenerwowanie.
- Co Ci?- spyta艂am widz膮c lekkie pod艂amanie przyjaci贸艂ki. Spojrza艂am na ni膮 z niepokojem.
- Boj臋 si臋鈥 nocy po艣lubnej.- wybuchn臋艂am 艣miechem. Nie mog艂am uwierzy膰. Eka spojrza艂a na mnie wzrokiem gro藕nym inaczej.
- No i z czego r偶ysz krecie?!- spyta艂a.
- Eka, przecie偶 to nie b臋dzie pierwszy raz. Wiesz o co chodzi w te klocki.- zako艅czy艂am moj膮 wypowied藕. Znowu spojrza艂a na mnie wzrokiem dziecka z Czarnobyla.- No i czego ty chcesz ode mnie co?- spyta艂am poirytowana. Nie znosi艂am kiedy si臋 tak na mnie gapi艂a.
- Niczego. Tobie to dobrze, nie wychodzisz za m膮偶.- nie dos艂ysza艂am do ko艅ca, poniewa偶 musia艂am i艣膰 po p艂acz膮c膮 Aileen. Dzieciak mia艂 zaci臋cie, prawda. Powoli zaczyna艂am si臋 martwi膰 偶e tak d艂ugo 艣pi. Ale to pewnie ta zmiana czasu. Spojrza艂a na mnie swoimi zielonymi oczami. 艢liczny dzieciak. 艢liczny.
- Co m贸wi艂a艣 Eka?- spyta艂am Ek臋 z dzieckiem na r臋ku.
- Dobrze Ci, bo nie musisz wychodzi膰 za m膮偶.- jak bardzo si臋 myli艂a. Chcia艂abym by膰 na jej miejscu. Na razie si臋 na to jednak nie zanosi艂o. Billie dosta艂 z Adrienne rozw贸d dopiero tydzie艅 temu. Czeka艂am tylko na to, kiedy b臋d臋 z nim ju偶 naprawd臋. Mam do艣膰 medi贸w m贸wi膮cych o nie艣lubnym dziecku Billie鈥檊o. Oni nie wiedzieli jak bardzo mnie to bola艂o. Jak bardzo.

Powoli zmierza艂y艣my samochodem w miejsce 艣lubu. Mia艂 si臋 on odby膰 w Bazylice Sacre-Coeur. Jecha艂y艣my uliczkami Pary偶a podziwiaj膮c pi臋kne ulice. W por贸wnaniu z Polsk膮, by艂o tu o wiele pi臋kniej. Ludzie byli tu eleganccy i uprzejmi. Kiedy pytali艣my jak膮艣 nastolatk臋 o drog臋, bardzo uprzejmie wyt艂umaczy艂a nam dok膮d jecha膰, a przy okazji zwin臋艂a nasze autografy. Musia艂y艣my prosi膰 j膮, 偶eby nikomu nie m贸wi艂a 偶e tu jeste艣my. O dziwo dotrzyma艂a s艂owa. Uwielbiam Francj臋.
By艂y艣my ju偶 pod Bazylik膮 Sacre-Coeur. By艂a ogromna i niesamowicie pi臋kna. Nie wierzy艂am w艂asnym oczom. Powoli wygramoli艂am si臋 w mojej sukience na zewn膮trz. Pomog艂am Ece wysi膮艣膰. Najpierw w drzwiach samochodu pojawi艂y si臋 d艂ugie nogi Eki. Potem ona sama.
Rozgl膮dn臋艂y艣my si臋 wok贸艂. 呕adnych medi贸w. Ale gdzie ch艂opaki. Po chwili zobaczy艂y艣my Mike鈥檃 i Kajke stoj膮cych pod Bazylik膮. Wok贸艂 nas by艂o wiele nam znajomych twarzy. Po艂owa naszej klasy, rodzinka. Teraz jednak najwa偶niejsza by艂a Eka i Frank. Niestety, zanim zd膮偶y艂y艣my wej艣膰 do 艣rodka, dopad艂a nas nasza klasa. Agnieszka, Paulina, A艣ka, Alka鈥 Wszyscy.
Ko艅cu dosta艂y艣my si臋 do 艣rodka. Eka ostatni raz spojrza艂a na mnie. Przy o艂tarzu sta艂 Frank i Billie. Powoli si臋 odwr贸cili. Eka stan臋艂a onie艣mielona. Popchn臋艂am j膮, po czym powoli ruszy艂a w stron臋 Frank鈥檃.
Cudownie.

A teraz animacja z miszczem :D

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
05.16

Dzisiaj notka b臋dzie troch臋 kr贸tsza ni偶 zazwyczaj. Siedz臋 w艂a艣nie u Eki i szajba nam odwala. Siedzi Jerzy na wierzy i nie wierzy, 偶e w tej wierzy jest sto je偶y i pi臋膰dziesi膮t je偶ozwierzy.

***

Nie chce mi si臋 opisywa膰 艣lubu. Naprawd臋 nie chc臋. To nie na moje nerwy. Do ostatniej chwili by艂am pewna 偶e uciekanie z przed o艂tarza. Na szcz臋艣cie sko艅czy艂o si臋 tylko na g艂upich nerwach. Eka by艂a zestresowana. Baaardzo. Frank wcale, ju偶 dwa razy stawa艂 przy o艂tarzu. Czas 艣lubu min膮艂 szybko. Dla mnie i tak by艂a za d艂ugo. By艂o mi poprostu przykro. 呕e Billie… on chyba nie chce ze mn膮 by膰. Tylko co z Aileen? Nie mog艂am sobie wyobrazi膰, co by si臋 sta艂o, gdyby nagle Billie zostawi艂 mnie z dzieckiem. Nie zostawi艂.
Powoli wracali艣my z pod kaplicy. Cieszy艂am si臋 ale… czu艂am si臋 dziwnie. Nie mog艂am patrze膰 na szcz臋艣cie innych. Nie czu艂am tego dopiero od dzisiaj. Nie. Mo偶e kiedy Eka zar臋czy艂a si臋 z Frank’iem…? Wtedy pierwszy raz pojawi艂o si臋 uczucie. Mo偶liwe 偶e by艂a to zazdro艣膰. Ja jednak ba艂am si臋 tego tak nazywa膰. Nie mog艂am o tym my艣le膰, to s艂owo nie przechodzi艂o mi przez gard艂o. Dziwne jest, jak takie proste s艂owa s膮 dla ludzi trudne. Czasami tak bywa. Rzyga膰 mi si臋 chcia艂o.
Powoli wracali艣my do hotelu. Oczywi艣cie pod hotelem przy艂apa艂o nas tuzin reporter贸w. Wszystkich nas to wkurzy艂o. Chcieli艣my mie膰 spok贸j. No i co? Pospolicie zwane g贸wno.
Musia艂am porozmawia膰 z Ek膮.
- No to masz to za sob膮. A ja…- powiedzia艂am.
- A ty co? My艣la艂am 偶e uciekn臋 z przed o艂tarza.- poprawi艂o mi to humor, niestety na kr贸tko.
- Dobra, dobra wy tu sobie gadacie, a ja przechodz臋 z Ek膮 do ustalonej cz臋艣ci- wtr膮ci艂 si臋 Frank. Poci膮gn膮艂 za sob膮 Ek臋, po czym znikneli w oddzielnym pokoju. Skoro znowu nie mia艂am z kim rozmawia膰, uda艂am si臋 do salonu 偶eby porozmawia膰 z Billie’m. Siedzia艂 na kanapie i wpatrywa艂 si臋 w okno. Usiad艂am obok niego na kanapie, i opar艂am g艂ow臋 o jego ramie. Spojrza艂 na mnie i poca艂owa艂 mnie. Chwil臋 potem obj臋艂am Go wok贸艂 szyi. Delikatnie przechyli艂 mnie, i po艂o偶y艂 si臋 na mnie. Obj臋艂am Go. Czu艂am si臋 niesamowicie bezpieczna. Zacz膮艂 ca艂owa膰 mnie po szyi i twarzy ( od razu m贸wi臋 nie bra膰 sobie tego do serca. To tylko fantazja osobista, 偶aden real!). Trwa艂oby to pewnie d艂u偶ej gdyby nie co艣 dziwnego. Zobaczy艂am Ek臋 w rozpuszczonych w艂osach, wybiegaj膮c膮 z pokoju w kt贸rym zaszy艂a si臋 z Frank鈥檌em. Spojrza艂am na ni膮 jak na wariatk臋. Nie, to nie by艂o normalne.
- Ja st膮d wypierdalam!- krzykn臋艂a. Nie zrozumia艂am o co chodzi.- Olka, ja si臋 Go boj臋! Schowaj mnie, oboj臋tnie gdzie, ale schowaj!
- Co to za teatr odwalasz? Wracaj do swojego nowego m臋偶a.- za艣mia艂am si臋. W chwil臋 potem z pokoju wy艂oni艂 si臋 Frank.
- Mmmm Eka wracaj鈥- spojrza艂 na ni膮 z diabelskim u艣mieszkiem. Eka schowa艂a si臋 za mnie.
- Co艣 ty jej zrobi艂?- spyta艂 Billie ze 艣miechem. Naprawd臋, ale ca艂a ta sytuacja by艂a naprawd臋 zjebana :D .
- Rozpu艣ci艂em jej w艂osy.
- To musia艂 by膰 cios poni偶ej pasa.- odpowiedzia艂 Billie, po czym wybuchn膮艂 艣miechem. Odsun臋艂am si臋, tak 偶e teraz Eka by艂a bez ochrony. Frank podszed艂 do niej i obj膮艂 j膮 w pasie i poci膮gn膮艂 j膮 w kierunku sypialni.
- Do roboty!- powiedzia艂.
- Olka b艂agam zr贸b co艣!- krzykn臋艂a Eka.
- Dobrej nooocy!- powiedzia艂am ironicznie. W chwil臋 potem znikli w swojej sypialni. Po艣piesznie ja i Billie podbiegli艣my pod ich drzwi. Przy艂o偶yli艣my uszy do drzwi. S艂ycha膰 by艂o 艣miech. W chwil臋 potem, nagle zapad艂a kompletna cisza. Na pocz膮tku my艣la艂am 偶e co艣 si臋 sta艂o. Ale nie鈥 domy艣lcie si臋 co si臋 tam musia艂o dzia膰.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
05.33

Hmm…
Zako艅czy艂 si臋 cykl opowiada艅 na naszym blogu. W dodatku Eka opu艣ci艂a tego bloga. Teraz ma w艂asne opowiadania. Nie powiem gdzie i jak. Nie b臋d臋 jej robi膰 reklamy. Napewno nie. Ot tak.
Ostatnio zacz臋艂am zastanawia膰 si臋 kim jestem. I dalej nie wiem. Nie mam w艂asnego okre艣lonego stylu. Wiele os贸b m贸wi mi 偶e jestem punk’iem. Powiedzcie mi, co to znaczy by膰 punk’iem? Chyba nie chodzi tylko o ubi贸r, i o muzyk臋 jakiej s艂uchasz… Poprostu jest si臋 nim i ju偶. Ja nim chyba nie jestem. Przynajmniej si臋 staram.
Czekam na p艂yt臋. Now膮 p艂yt臋 GD. Ma si臋 nazywa膰 (nie jestem pewna, to narazie tylko plotki) Cigarettes and Valentines. Strasznie d艂uga nazwa. Ale nie藕le brzmi. Zobaczymy jaka b臋dzie wewn膮trz opakowania.
Aha. Mo偶e zauwa偶yli艣cie 偶e nowy szablon?
Enjoy it.
Aha. I ju偶 nie jestem Olk膮. Teraz mam na imi臋 Mary Jane.

Mary Jane.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
04.09

Dzi臋kuj臋. Dzi臋kuj臋 wszystkim, kt贸rzy czytaj膮 tego n臋dznego bloga. Mia艂am zamiar Go skasowa膰. Ale nie zrobi艂am tego. To chyba jedyne miejsce, w kt贸rym mog臋 si臋 wypowiedzie膰. By膰 osob膮 kt贸r膮 jestem. Moja rodzina, nie chce mnie tak膮 jak膮 jestem. Nie chc膮 widze膰 dziewczyny w r臋kawiczkach z obci臋tymi palcami, z czarnymi paznokciami i czarnym makija偶em. Dlaczego?
Moja rodzina jest dla mnie zbyt idealna.
Nast臋pna notka pojawi si臋 w przeciagu 12 dni. Jutro wyje偶d偶am nad morze… Mo偶e uda mi si臋 uciec od rzeczywisto艣ci. Chc臋 zostawi膰 to za sob膮. Mo偶e nowe miejsce, przyniesie mi du偶o inspiracji na nowe cz. opowiadania.
Enjoy it.

Mary Jane.

Komentarze s膮 wy艂膮czone
2010
04.28

Ja poprostu moe mog臋 偶y膰 bez pisania opowiada艅. Dlatego nadchodzi nowe, troch臋 inne opowiadanie. Zwi膮zane z GD, jednak o zupe艂nie innym w膮tku.

Enid powoli sz艂a zakorkowan膮 ulic膮 Nowego Jorku. Mia艂a platynowe w艂osy, 艣ci臋te asymetrycznie, co powodowa艂o, 偶e zawsze by艂y rozczochrane. D艂uga grzywka lekko przys艂ania艂a granatowe oczy wymalowane na czarno. Du偶e usta l艣ni艂y krwist膮 czerwieni膮.
By艂a ubrana w kr贸tk膮, czarn膮 poszarpan膮 sp贸dniczk臋, czerwon膮 bluzk臋 z napisem “Do or Die”, na nogach mia艂a glany i czerwone kabaretki.
Faceci ogl膮dali si臋 za ni膮, ukradkiem spogl膮daj膮c na faluj膮ce biodra. Enid mia艂a 19 lat, wszyscy jednak brali j膮 za 16 latk臋. Wychowywa艂a si臋 w domu dziecka, obecnie pracowa艂a jako tania dziwka. Dla niej sex dawno przesta艂 by膰 czym艣 magicznym czy niepowtarzalnym. Teraz by艂a to tylko g贸wniana szara rzeczywisto艣膰, spowita w czarn膮 mg艂臋 smogu.
Przystan臋艂膮 przed wilk膮 szklan膮 wystaw膮. Za ni膮 znajdowa艂a si臋 d艂uga, pi臋kna, czarna sukienka. D艂ugo na ni膮 spogl膮da艂a. Potem spojrza艂a na swoje odbicie w szklanej szybie. Wyobrazi艂a sobie siebie, w tej d艂ugiej sukience. Potem zobaczy艂a siebie prawdziw膮. Oplu艂a szyb臋.
Jaki艣 ch艂opak zacz膮艂 z ni膮 rozmawia膰. Nie mia艂a ochoty z nim gada膰. Kiedy powiedzia艂a mu do s艂uchu, ten uderzy艂 j膮 z pi臋艣ci w twarz. Upad艂a na zimny chodnik. Nikt oczywi艣cie na to nie zwa偶a艂, nie pierwszy, nie ostatni raz. Zacz膮艂 j膮 kopa膰.

***

Billie Joe i ca艂a ekipa Green Day, jachali teraz wielkim autobusem na koncert. Rozgl膮da艂 si臋 po ulicach Nowego Jorku. Ile wspomnie艅 偶yje tu do dzi艣. Pierwsze koncerty, spotkania z pierwszymi fanami. Koncerty lepsze i gorsze. Teraz jednak jego uwag臋 przyku艂o co艣 innego. Jaki艣 kole艣 kopa艂 w jednej z ciemniejszych ulic m艂od膮, mo偶e 16-letni膮 dziewczyn臋. Nie my艣l膮c d艂ugo, poprosi艂 o zatrzymanie autobusu, mimo wielkiego niezadowoleniu kierowcy. Wypad艂 na ulic臋 i podbieg艂 do ch艂opaka. Odci膮gn膮艂 go od dziewczyny, a j膮 sam膮 podni贸s艂 z zakurzonej ziemi. Spojrza艂a na niego gniewnym wzrokiem.
- Poradzi艂abym sobie sama!- krzykn臋艂a, po czym waln臋艂a Go z li艣cia w twarz. Odwr贸ci艂a si臋 i pobieg艂a w stron臋 wielkiego skrzy偶owania.

P.S: Kr贸tko, ale tre艣ciwie.

Komentarze s膮 wy艂膮czone