05.47
Ten dzie艅.
Wko艅cu nadszed艂 ten dzie艅. Byli艣my ju偶 w Pary偶u (nie podoba艂 mi si臋 ten pomys艂, ale takie mieszczuchy jak Eka i Frank to…), oko艂o dw贸ch dni. Eka obudzi艂a si臋 oko艂o 5:00 nad ranem, przy okazji budz膮c mnie. Kiedy zobaczy艂am j膮 nad sob膮, rozczochran膮, w pi偶amie my艣la艂am 偶e j膮 trzasn臋. By艂am cholernie w艣ciek艂a. Nie da艂am si臋 jednak wyci膮gn膮膰 z 艂贸偶ka. Eka lata艂a po mieszkaniu jak pojebana, przy okazji gadaj膮c do siebie. Nie ws艂uchiwa艂am si臋 w ten be艂kot. Chcia艂am spa膰! Mia艂y艣my za sob膮 ma艂膮 zmian臋 czasow膮, a ona kurwa nic. Jaki艣 RoboCop czy co…
Wko艅cu jednak zdenerwowana na maxa zwlek艂am si臋 z 艂贸偶ka. W dodatku bardzo ciep艂ego, milutkiego 艂贸偶ka. Niestety, s艂u偶a nie dr贸偶ba. Powlek艂am si臋 do kuchni. Zobaczy艂am Ek臋 przy stole, pij膮c膮 chyba 5 kubek kawy. Przy okazji obgryza艂a paznokcie. Nie pi臋knie. A ja siedzia艂am 3 godziny nad tymi paznokciami. Podesz艂am do niej i wyrwa艂am jej d艂o艅 z ust. Spojrza艂a na mnie z takim oburzeniem, co najmniej jakbym j膮 uderzy艂a.
- Dziecko, 艣niadanie. 艢nia- da- nie.- przesylabowa艂am. Ona jednak chyba nie zrozumia艂a z tego zbyt du偶o. Spojrza艂a na mnie, i podnios艂a jedn膮 brew.
- Prosz臋 Ci臋… nawet mnie nie denerwuj. Prosz臋. Czy ty widzisz w jakim jestem stanie?- spyta艂a po czym wskaza艂a palcem na swoj膮 twarz.
- Tak, tak. Siadaj co艣 wykombinujemy.- potem wszystko potoczy艂o si臋 jak z p艂atka. Zrobi艂am Ece jakiego艣 pseudo-punk’owego koka, i wymalowa艂am j膮 nale偶ycie. Na powieki po艂o偶y艂am srebrny cie艅, a na rz臋sy chyba 4 kg tuszu. Ba艂am si臋 偶e po pomalowaniu nie b臋dzie mog艂a podnie艣膰 powiek. A jednak si臋 uda艂o. Mia艂a dopasowany makija偶 akurat do kolorystyki sukienki (nie, sukni nie powiem. 殴le mi si臋 to kojarzy.).
Potem zabra艂y艣my si臋 za sukienk臋. Chcia艂am pom贸c jej ubra膰. Nie pozwoli艂a, si艂膮 wyrzuci艂a mnie z pokoju. Potem us艂ysza艂am darcie “Olka pom贸偶 mi!”. Hmm… zaczyna艂o si臋 robi膰 coraz ciekawiej.
- Olka! Olka! Nie mieszcze si臋!- krzycza艂a.
- Trzeba by艂o nie 偶re膰 tyle czekolady i M&M’s贸w.- podesz艂am do tego ca艂kiem spokojnie. Okaza艂o si臋, 偶e Eka nie 艣ci膮gn臋艂a wieszaka. Wybuchn臋艂am 艣miechem, po chwili Eka si臋 przy艂膮czy艂a. Le偶a艂y艣my teraz na ziemi i zlewa艂y艣my. Najwyra藕niej nasze piski zwabi艂y do pokoju ch艂opak贸w. Weszli dok艂adnie wtedy gdy ja i Eka le偶a艂y艣my na pod艂odze.
- Yyyy… no tak.- powiedzia艂 Frank. Kiedy spostrzeg艂am 偶e stoj膮 w drzwiach, rzuci艂am si臋 na Frank’a i zas艂oni艂am mu oczy. Eka schowa艂a si臋 w tym czasie do szafy.
- Czy mog艂aby艣 ods艂oni膰 moje pi臋kne ocz臋ta.- w tej chwili poci膮gn臋艂am ch艂opak贸w do przedpokoju.
- Ej dlaczego zas艂oni艂a艣 te jego pi臋kne ocz臋ta?- spyta艂 z ironi膮 Billie. Frank zrobi艂 obra偶on膮 min臋, i odwr贸ci艂 si臋 do Billie’go plecami.
- Taki stary. polski zwyczaj. Pan m艂ody ( po wypowiedzeniu tego s艂owa parskn臋艂am 艣miechem), nie mo偶e widzie膰 panny m艂odej a sukni przed 艣lubem. To przynosi pecha.
- Mmm… A gdzie podzia艂y艣cie Kate (m贸wili do niej Kate, bo dla nich imi臋 ” Ka艣ka” by艂o czym艣 nie wyobra偶alnie trudnym)? – spyta艂 Billie. By艂am troch臋 zdziwiona.
- Noo… my艣la艂am 偶e jest z wami. Ona przecie偶 wysz艂a wieczorem Z Mike’iem b…- nie zd膮偶y艂am doko艅czy膰. Frank i Billie spojrzeli na siebie przebieg艂ym wzrokiem. No tak. 艁atwo si臋 by艂o domy艣li膰 gdzie byli i co robili.
Reszt臋 dnia sp臋dzi艂am na przygotowaniu Eki. Wko艅cu przysz艂a wielce nieobecna Kajka. Przysz艂a w stanie wielkiego upojenia. By艂a rozczochrana, w rozpi臋tym swetrze i rozmazanej szmince. Spojrza艂am na Ek臋 i pu艣ci艂am jej oczko. Chyba 艂atwo si臋 domy艣li膰 co si臋 dzia艂o poprzedniej nocy co
?
Eka wko艅cu by艂a gotowa. We w艂osach mia艂a kr贸tki welon, dekolt sukienki po艂yskiwa艂 kryszta艂kami. W d艂oniach mia艂a bia艂o-czerwony (jakie z nas partiotki hmm…) bukiet. Wygl膮da艂a strasznie powa偶nie. No, nie licz膮c tego rozwalaj膮cego u艣mieszku. Szybko jednak znik艂 z jej twarzy. Potem pojawi艂o si臋 zmartwienie, lub zdenerwowanie.
- Co Ci?- spyta艂am widz膮c lekkie pod艂amanie przyjaci贸艂ki. Spojrza艂am na ni膮 z niepokojem.
- Boj臋 si臋鈥 nocy po艣lubnej.- wybuchn臋艂am 艣miechem. Nie mog艂am uwierzy膰. Eka spojrza艂a na mnie wzrokiem gro藕nym inaczej.
- No i z czego r偶ysz krecie?!- spyta艂a.
- Eka, przecie偶 to nie b臋dzie pierwszy raz. Wiesz o co chodzi w te klocki.- zako艅czy艂am moj膮 wypowied藕. Znowu spojrza艂a na mnie wzrokiem dziecka z Czarnobyla.- No i czego ty chcesz ode mnie co?- spyta艂am poirytowana. Nie znosi艂am kiedy si臋 tak na mnie gapi艂a.
- Niczego. Tobie to dobrze, nie wychodzisz za m膮偶.- nie dos艂ysza艂am do ko艅ca, poniewa偶 musia艂am i艣膰 po p艂acz膮c膮 Aileen. Dzieciak mia艂 zaci臋cie, prawda. Powoli zaczyna艂am si臋 martwi膰 偶e tak d艂ugo 艣pi. Ale to pewnie ta zmiana czasu. Spojrza艂a na mnie swoimi zielonymi oczami. 艢liczny dzieciak. 艢liczny.
- Co m贸wi艂a艣 Eka?- spyta艂am Ek臋 z dzieckiem na r臋ku.
- Dobrze Ci, bo nie musisz wychodzi膰 za m膮偶.- jak bardzo si臋 myli艂a. Chcia艂abym by膰 na jej miejscu. Na razie si臋 na to jednak nie zanosi艂o. Billie dosta艂 z Adrienne rozw贸d dopiero tydzie艅 temu. Czeka艂am tylko na to, kiedy b臋d臋 z nim ju偶 naprawd臋. Mam do艣膰 medi贸w m贸wi膮cych o nie艣lubnym dziecku Billie鈥檊o. Oni nie wiedzieli jak bardzo mnie to bola艂o. Jak bardzo.
Powoli zmierza艂y艣my samochodem w miejsce 艣lubu. Mia艂 si臋 on odby膰 w Bazylice Sacre-Coeur. Jecha艂y艣my uliczkami Pary偶a podziwiaj膮c pi臋kne ulice. W por贸wnaniu z Polsk膮, by艂o tu o wiele pi臋kniej. Ludzie byli tu eleganccy i uprzejmi. Kiedy pytali艣my jak膮艣 nastolatk臋 o drog臋, bardzo uprzejmie wyt艂umaczy艂a nam dok膮d jecha膰, a przy okazji zwin臋艂a nasze autografy. Musia艂y艣my prosi膰 j膮, 偶eby nikomu nie m贸wi艂a 偶e tu jeste艣my. O dziwo dotrzyma艂a s艂owa. Uwielbiam Francj臋.
By艂y艣my ju偶 pod Bazylik膮 Sacre-Coeur. By艂a ogromna i niesamowicie pi臋kna. Nie wierzy艂am w艂asnym oczom. Powoli wygramoli艂am si臋 w mojej sukience na zewn膮trz. Pomog艂am Ece wysi膮艣膰. Najpierw w drzwiach samochodu pojawi艂y si臋 d艂ugie nogi Eki. Potem ona sama.
Rozgl膮dn臋艂y艣my si臋 wok贸艂. 呕adnych medi贸w. Ale gdzie ch艂opaki. Po chwili zobaczy艂y艣my Mike鈥檃 i Kajke stoj膮cych pod Bazylik膮. Wok贸艂 nas by艂o wiele nam znajomych twarzy. Po艂owa naszej klasy, rodzinka. Teraz jednak najwa偶niejsza by艂a Eka i Frank. Niestety, zanim zd膮偶y艂y艣my wej艣膰 do 艣rodka, dopad艂a nas nasza klasa. Agnieszka, Paulina, A艣ka, Alka鈥 Wszyscy.
Ko艅cu dosta艂y艣my si臋 do 艣rodka. Eka ostatni raz spojrza艂a na mnie. Przy o艂tarzu sta艂 Frank i Billie. Powoli si臋 odwr贸cili. Eka stan臋艂a onie艣mielona. Popchn臋艂am j膮, po czym powoli ruszy艂a w stron臋 Frank鈥檃.
Cudownie.
A teraz animacja z miszczem